Lipari: Voria przywrócił nam entuzjazm
Dziś rano, podczas tradycyjnej środowej konferencji prasowej w ośrodku sportowym Bertoni, głos zabrał Mirco Lipari. Pomocnik Bianconeri, który w tym sezonie zaliczył 22 występy, 3 gole i jedną asystę mówił o wpływie pracy trenera Gilla Vorii, o trudnościach przed zmianą na ławce trenerskiej oraz o pogoni za czołowymi miejscami.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
WPŁYW VORII: "Myślę, że trener przywrócił nam entuzjazm, którego potrzebowaliśmy po trudnym okresie i to było oraz jest najważniejsze. W tych dwóch wymagających meczach, moim zdaniem, było widać chęć drużyny, by nie tracić bramek i by nawet cierpiąc, dojść do zwycięstwa".
POWRÓT DO WYJŚCIOWEGO SKŁADU: "Cieszę się, że trener wystawił mnie od pierwszej minuty. Daje mi zaufanie, a ja staram się odwdzięczyć na boisku".
BELLAZZINI: "Za jego kadencji miałem mniej miejsca, ale zawsze starałem się dawać z siebie wszystko na treningach i być gotowym, gdy wchodziłem w trakcie meczu. W ostatnich spotkaniach często pierwsi traciliśmy bramkę i nie potrafiliśmy odrabiać strat, więc nie było łatwo, ale mimo to próbowałem dawać z siebie maksimum w każdej sytuacji".
POD BRAMKĄ: "Musimy i ja muszę być skuteczniejsi, zaczynając ode mnie. Być może w niedzielę miałem mniej okazji, bo mecz wymagał czegoś innego, ale w Terranuovie mogłem zrobić więcej. Musimy częściej strzelać, także w niepewnych sytuacjach".
BILANS: "Mimo wszystko uważam, że na ten moment jest pozytywny, choć może jeszcze za wcześnie na ostateczne wnioski".
WIĘCEJ SWOBODY PRZY VORII: "Graliśmy wcześniej w trochę innym systemie. Myślę, że obecny daje więcej swobody i sprzyja zawodnikom z większą fantazją, takim jak ja. Cieszę się i mam nadzieję w pełni z tego skorzystać. Pracuję nad tym".
POGOŃ ZA PLAY-OFF: "Wierzymy w to. Do końca będziemy gonić trzy, cztery drużyny przed nami: przede wszystkim Foligno, Terranuovę i Prato".
NIEDZIELA W CANNARZE: "To będzie bardzo trudny mecz. Jestem przekonany, że w rundzie rewanżowej granie z zespołami wyżej czy niżej w tabeli nie robi różnicy, bo każdy walczy o swoje cele, a im dalej w sezon, tym punkty są cenniejsze. Nie możemy patrzeć na to, gdzie obecnie jest Cannara, tylko pojechać tam i zagrać jak najlepiej. To trudne boisko, małe i wąskie. To będzie fizyczne spotkanie, pełne pojedynków i walki o drugie piłki. Jeśli stworzymy okazje, musimy je wykorzystać, bo w takich meczach nie ma ich wiele".
GOL Z GROSSETO: "To było coś pięknego. Wiedziałem, że to bardzo odczuwalne derby, także dlatego, że byli i wciąż są liderami tabeli. To była ważna bramka, w dobrym meczu, który mogliśmy nawet wygrać".
PRZESZŁOŚĆ W EMPOLI I JUVENTUSIE: "To dwa wspaniałe środowiska. W Empoli czujesz się częścią wielkiej rodziny, natomiast Juve to Juve, prestiż należy do najwyższych we Włoszech i w Europie. W obu przypadkach infrastruktura jest znakomita i niczego nie brakuje. Zabieram ze sobą wiele przyjaźni, świetne relacje i wyjątkowe chwile, na boisku i poza nim. Trafiłem tam jako dziecko, a wyszedłem jako dorosły, dlatego zarówno Empoli, jak i Juventus będę wspominał wyłącznie dobrze".