Cztery kolejki, by wspiąć się wyżej, kilka tygodni, by zaplanować przyszłość

Rozmiar tekstu: A A A

Liczby, te przeklęte/błogosławione liczby, które ostatecznie mówią wszystko. Albo prawie wszystko. Te dotyczące Sieny pod wodzą Gilla Vorii są znane wszystkim: 9 meczów, 23 punkty na 27 możliwych, bilans 7 zwycięstw i 2 remisów, 23 gole strzelone i 10 straconych, marsz godny lidera, który nadał sens temu sezonowi, ale też zwiększył żal za pierwszą częścią rozgrywek, w której wiele, zbyt wiele rzeczy nie funkcjonowało.

Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!

Zarządzanie Tommaso Bellazziniego, z jego futbolem opartym na tysiącu podań i niewielu strzałach na bramkę, ciąży na tym sezonie. Przykro to mówić, ale to znów liczby to potwierdzają. Gill Voria ma inną filozofię gry i określenie "piłka chleba i salami" jest bardzo uproszczone; bardziej trafne jest odwołanie się do koncepcji futbolu proaktywnego, który podąża za podstawowymi zasadami tego sportu: zawsze próbować wygrać mecz, uwalniając techniczne umiejętności poszczególnych zawodników.

Są schematy, oczywiście, jest dużo pracy w tygodniu, jak najbardziej, jest wola zespołu, by podążać za wiarygodnym liderem, który nigdy nie zaniedbuje przekazywania każdemu swojego zaufania. Gill Voria zdjął strój piłkarza i założył ten trenerski, ale nie zapomniał swojej przeszłości, swoich licznych bitew na wszystkich boiskach, wielu z nich w koszulce Bianconeri, swoich doświadczeń, gdy był po drugiej stronie barykady, i to pozwoliło mu od razu nawiązać kontakt z chłopakami.

Nie było to łatwe ani oczywiste, ale mu się udało. Ożywił drużynę, daje szansę wszystkim, ale przede wszystkim zmienił mentalność zespołu. Cała drużyna na tym skorzystała, wszyscy zawodnicy pokazują się inaczej, pod względem formy i użyteczności, ponieważ kiedy wychodzą na boisko, wolą wszystkich jest grać w piłkę, cieszyć się i, jeśli to możliwe, wygrywać.

Wyniki pozwoliły wspiąć się w tabeli, ale przede wszystkim pokazały, że ta drużyna ma bardzo dobrą bazę do pracy z myślą o przyszłości. I tutaj rola Gilla Vorii się kończy, a piłka przechodzi w ręce właścicieli. Ważne w tym sensie są słowa prezesa Jonasa Bodina, który po raz pierwszy mówi o realnych planach i ambicjach: od mało prawdopodobnej możliwości ewentualnego awansu poprzez repasaże, aż po stwierdzenie, że głównym celem przyszłego sezonu będzie awans do Serie C.

Nie wydawały się to zwykłe obietnice, lecz przedstawienie prawdziwego planu, ale jak zawsze, a w takich przypadkach jeszcze bardziej, po słowach muszą pójść czyny. Od razu: podjąć decyzję o losie Gilla Vorii, który, patrząc na liczby, udowodnił, że zasługuje na ławkę trenerską; następnie potwierdzić pozostanie najlepszych zawodników i zakontraktować tych, którzy pozwolą podnieść jakość kadry, co w przełożeniu na liczby oznacza większe zaangażowanie finansowe.

Czy tak będzie? Jeszcze kilka tygodni i dowiemy się więcej.

iconautor: MentiX

icon 07.04.2026

icon13:10

iconźródło: sienaclubfedelissimi.it

iconfoto: sienafootballclub.com











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy